Podsłuch wciąż wszechobecny. W polityce i biznesie

18700522_1370732502996378_8102608868572260266_oJeśli ktokolwiek żywił złudzenia, iż afera E. Snowdena skłoni polityków, służby specjalne, ale także biznes do refleksji odnośnie stosowania podsłuchu w walce politycznej i konkurencyjnej, to tkwił w poważnym błędzie. Świadczą o tym zarówno kolejne afery „podsłuchowe”, jak i wciąż rosnący popyt rynkowy na urządzenia i usługi inwigilacyjne.

Ujawnione przez E. Snowdena  rewelacje dotyczące wszechobecnej inwigilacji NSA wstrząsnęły nie tylko opinią publiczną Ameryki, ale całego świata. Władze USA zdecydowały się uchwalić ustawę Freedom Act, która wprowadziła poważne ograniczenia w zakresie podsłuchów i zakazała gromadzenie krajowych metadanych telefonicznych.

Byłoby jednak błędem zakładać, że w ten sposób rozwiązano problem. Freedom Act będąc pierwszym krokiem we właściwym kierunku, pozostawiła nietkniętą, w większości nieprzejrzystą, architekturę prawną jeśli chodzi o inwigilację służb, zwłaszcza NSA. Co więcej, administracja Trumpa sygnalizuje jeszcze mniej troski o normy konstytucyjne niż jego dwaj poprzednicy, prezydenci Bush i Obama, pod rządami których zbudowano istniejący, monstrualny aparat inwigilacyjny.

W działalności NSA niewiele się zmieniło. Jej globalna inwigilacja pozostaje niezagrożona. Może, pod pretekstem zainteresowania przez obcy wywiad,  nadal „odkurzać” wielkie ilości wrażliwych informacji o osobach na całym świecie. Ma prawo nadal podsłuchiwać zagranicznych urzędników, gromadzić informacje istotne dla gospodarki (np. ceny ropy, spory handlowe). Inwigilacja musi być wprawdzie ukierunkowana na obcokrajowców, ale rykoszetem uderza w obywateli USA, ich korespondencję, maile, inne poufne informacje. Jak się oblicza, pozyskiwane informacje o celach przypadkowych są 10-krotnie obszerniejsze niż o celach wyznaczonych, ukierunkowanych. Raz pozyskane dane mogą być przetwarzane na różne sposoby bez specjalnego nakazu organów sądowych..

Bazy danych NSA to swoisty magnes do korzystania z poufnych informacji w sposób nieuprawniony. Istnieją udokumentowane przypadki wykorzystywania przez agentów służb prywatnych baz danych do szpiegowania swoich kochanków lub małżonków. Zjawisko jest na tyle powszechne, że agencje określają je „LOVEINT”, parodiując funkcjonujące nazwy SIGINT” (wywiad elektroniczny) czy „HUMINT” (wywiad ze źródeł osobowych).

W ramach prowadzonego programu Upstream, NSA skanuje dane przepływające przez Internet w poszukiwaniu wiadomości o „celach zagranicznych”. Co prawda zakłada się, iż dane do selekcji muszą być bardzo precyzyjne, nie wystarczy jedynie nazwa celu, ale oznacza to tylko tyle, że nie można np. szpiegować rozmów  Angeli Merkel, ale jej skrzynkę e-mailową już tak, jeśli w mailach przewinie się jakiś element wcześniej zdefiniowany jako poszukiwany, jakieś słowo-klucz.

Ostateczna decyzja o tym, kogo szpiegować, jest podejmowana wyłącznie przez służby wywiadu. Żaden sędzia nie uczestniczy w decyzjach dotyczących wyznaczania celów. Sądy oceniają, czy procedury wyszukiwania pasują do ustawowej definicji, ale nie nadzorują typowania celów inwigilacji. Oznacza to, że wszystkie przypadkowo zebrane treści trafiają do organów ścigania, na przykład całe skrzynki e-mailowe, ale nigdy nie zostały autoryzowane przez sędziego.

Polskie służby pod tym względem również „nie zasypiają gruszek w popiele”. Według „Newsweeka” wielkie rzesz Polaków jest objętych podsłuchem służb specjalnych. Nie znamy prawdziwej skali zjawiska, a jedynie dane oficjalne, według których w 2015 roku służby specjalne podsłuchiwały 5431 obywateli, w 2016 roku 5881, w roku 2017 aż 6402. Z danych policji wynika, że liczby te mogą sięgać nawet 9725.  W rzeczywistości  zjawisko jest o wiele większe, a podane liczby należy znacznie pomnożyć.

Specjaliści zwracają uwagę, iż nadmierna inwigilacja niekoniecznie czyni nas bezpieczniejszymi.. Zbyt duża ilość informacji może spowodować zjawisko, określane przez społeczność wywiadowczą „paraliżem analizy”. Posiadanie dużej ilości informacji powoduje, iż często nie wiadomo co z nią zrobić, gubi się rzeczy istotne. Szukanie odpowiedniej igły już nie w stogu siana, ale wśród milionów stogów siana – może być procesem czasochłonnym i bezproduktywnym. Takie są konsekwencje inwigilacji totalnej, chaotycznej.

Inwigilacja od lat jest również narzędziem zmagań biznesowych. I tu odnotowuje się trend rosnący. Jak twierdzą specjaliści na Zachodzie Rosja „tylko” może się dobrać do korporacyjnego konta e-mail, ale konkurencja uczyni to na pewno. W biznesie inwigilacja zazwyczaj jest bronią obosieczną., może być wykorzystana przeciwko szpiegującemu. 

Coraz więcej firm wyraża zainteresowanie systemami do wykrywania podsłuchów. Trudno się temu dziwić. W biznesie najcenniejsza jest  informacja, a jeśli tak, to jedna dobrze zainstalowana pluskwa lub ukryty dyktafon może doprowadzić firmę do bankructwa.

Inwigilacja, zwłaszcza podsłuchy, w ramach walki konkurencyjnej, a często szpiegostwa korporacyjnego,  rozkwita, ale trudno zmierzyć skalę zjawiska. Nie znamy jej rozmiarów ani na świecie, ani tym bardziej w Polsce. Z prostej przyczyny: firmy niechętnie ujawniają swoje straty, bo w ogromnej większości przypadków to źle świadczy o nich samych i ich systemach bezpieczeństwa. Statystki ABW milczą, podobnie sprawozdania Prokuratury Generalnej i Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów. Jest to wszak temat do szerszych, oddzielnych rozważań.

Podejrzewasz, że jesteś podsłuchiwany? Zamów wykrywanie podsłuchów.

Krzysztof Szaruga

Czytaj także...

Jak zdradzają kobiety?jak zdradzają kobiety

Co trzecia kobieta ma za sobą „skok w bok” będąc w stałym związku. Stereotyp, że zdrada jest domeną mężczyzn odchodzi do lamusa. Kobiety stają się coraz bardziej przebiegłe i wyrafinowane w ukrywaniu swoich romansów.

Czytaj więcej…

Rozwód z orzeczeniem o winie. Warto?

Co trzecia kobieta ma za sobą „skok w bok” będąc w stałym związku. Stereotyp, że zdrada jest domeną mężczyzn odchodzi do lamusa. Kobiety stają się coraz bardziej przebiegłe i wyrafinowane w ukrywaniu swoich romansów.

Czytaj więcej…

Wirtualna miłość. Jak nie dać się oszukać?

Portale i aplikacje randkowe z roku na rok zyskują na popularności.To, co jednak dla jednych jest wygodną możliwością poszerzenia kręgu znajomych czy poznania miłości życia dla innych stanowi doskonałą metodą oszustwa czy wyłudzenia.

Czytaj więcej…